piątek, 20 kwietnia 2012

-#1 cz.1

O tak, pierwszy dzień wakacji... Budzę się o 12... Wstaję z łóżka nie spiesząć się. Idę do łazienki, biorę gorącą kąpiel. Po toalecie ubieram białe szory i dużą szerokąkoszulkę w amerykańską flagę i schodze do kuchni. Siadam przy stole i jem śniadanie przygotowane przez mamę.. Można powiedzieć, że dzień idealny.... gdyby nie mama...

-True, przez te wakacje będziesz mieszkać u Liama ponieważ my z tatą wyjeżdzamy do pracy. Spakuj się i za dwie godziny cię zawiozę.
-Co? Mam spędzić wakacje z piątką durniów? I to w dodatku niedorozwiniętych?!-wydarłam się.
-True! Nie mów tak- upomniała mnie mama- idz się lepiej pakuj- nakazała. Zdenerwowana odeszłam od stołu  i poszłam do siebie. Wzięłam  walizkę i zaczęłam pakować do niej ubrania, kiedy wszystko miałam spakowane okazało sie że mam dwie walizki i torbę. Tata zaniósł je do samochodu. Cały czas byłam na nich obrażóna już wolałam jechać z mama do pracy i siedzieć tam godzinmi... W złym humorze wsiadłam do samochodu i mama zawiozła mnie do domu One Direction, była to raczej willa. Na parkingu czekał Liam.
-Cześć Liam- przytuliłam vrata na powitanie i wymusiłam uśmiech. Ostatni raz widziałam jego zespół ponad dwa lata temu i miałam z tym niemiłe wspomnienia. Pożegnałam sie z mamą i z Liamem weszłam do domu.
-A gdzie się podziała twoja banda?-zapytałam kiedy weszliśmy.
-Pojechali na zakupy bo w lodówce pustki a z wiecznie głodnym Niallem nie ma tak łatwo. Chodź, pokażę Ci twój pokój.
Weszliśy na piętro, Liam otworzył drugie drzwi po lewej i  wpuścił mnie do sporego pokoju o dwóch kremowych i dwóch brązowych ścianach z wielkim, jasno kremowym łóżkiem, w rogu stało spore biurko, zamiast szafek na ubrania były tylko komody z szufladami.
-A gdzie ja mam pomieścić moje ubrania?-zapytałam.
W odpowiedzi mój 19-letni braciszek wskazał na  drzwi znajdujące się obok komody. .
-No to ty się rozpakuj i potem zejdź na dół- poprosił i wyszedł. Weszłam do sporej garderoby i isę rozpakowałm, z dołu dochodziły mnie dziwne krzyki i śmiechy. Kiey byłam już rozpakowana zeszłam do salonu na parterze, tam na dwóch kanapach siedziała 5 chłopaków objadająca się pizzą.
-hej-przywitałam się. Jakich ciemnoskóry chłopak w czarnych włosach, chyba Zayn zakrztusił się jedzeniem.
-To jest True?-zapytał.
-Ja tu jestem...-pomachałam w jego stronę.
-Przepraszam ale cię nie poznałem- obronił się Zayn- dwa lata temu byłaś.. hm.. inna -podsumował.
-Siadaj!- uśmiechnął sie do mnia Niall, którego zapamiętałam jako najnormalniejszego z całego zespołu. Uśmiechnęłam isę i usiadłam obok brata.
-Jedz- powiedział Liam.
-Nie, dzięki, ale już jadłam- odparłam- wolałabym isę czegoś napić- oznajmiłam po chwili. 

1 komentarz: