Obudziłam się rano w swoim łóżku. Nie pamiętałam jak się tam znalazłam. Spojrzałam na zegark, było po 8. Wstałam i poszłam do garderoby. Wzięłam jeansową mini, białą koszulkę na ramiączka i czarny sweterek oraz czarne baleriny. Poszłam do łazienki, wykąpałam się i ogarnęłam, ubrałam się i poperfumowałam. Wzięłam telefon i poszłam do kuchni. Zastałam tam Zayna.
-Hej-przywitałam się.
O cześć- chłopak uśmiechnął się na mój widok. Robił właśnie kanapki na śniadanie.
-Po co aż tyle ich robisz?-zapytałam patrząc na sterte jedzenia.
-Wiesz, jak Niall się obudzi będzie głodny. Dzisiaj wieczorem idziemy do klubu wybierzesz się z nami?
-Raczej tak-odpowiedziałam- A Liam i Louis wrócili?
-Nie, jeszcze nie. Będą jakoś po południu, poznasz ich dziewczyny.
-Mam jeszcze jedno pytanie.
-Słucham?-odparł Zayn stawiając na stół dwa talerze kanapek.
-Jak ja się wczoraj znalazłam w swoim pokoju?
-Nie chciałem cie budzić więc cię zaniosłem.
-Wariat, po co mnie dźwigałeś?
Do kuchni wpadli Niall i Harry.
-Siema!-przywitali się.
-Hej- powiedziałam. Usiedliśmy do stołu
i jedliśmy kanapki popijając kakaem. Niall jak zapewniał Zayn zjadł połowę wszystkiego. Po śniadaniu dopadła nas nuda, więc urządziliśmy sobie kokurs tańca makareny. Pomyslodawcą był Niall ja miałam być jurorką. Najpierw tańczył Harry, potem Niall i Zayn.
-I jak, kto wygrał?-dopytywali się chłopcy.
-Jest remis- ogłosiłam.
-Ej nie ma tak!- Niall udał obrażone dziecko.
-Albo powiedz kto wygrał ale załaskoczemy cię na śmierć- ogłosil Harry rzucając sie w moim kierunku, zaraz po nim zrobił to Niall.
-Zayn ratuj- chowałam się za brązowookiego ale i on okazał się zdrajcą i zaczął mnie łąskotać.
-Dobra już wygrał Niall!-krzyknęłam by przestali mnie łaskotac i w końcu udało mi isę wysfobodzić z ich rąk. Po południu przyszli Louis i Liam ze swoimi dziwczynami. Denielle i Eleanor okazały sie być miłymi i sympatycznymi dziewczynami, zaczęłam szykować isę na impreże, ale zaczęło padać i ostatecznie zostaliśmy w domu. Harry zadzwonił po paru znajomych i przyszło jakieś 7 osób. Zanim sie jednak pojawili Louis pojechał do sklepu i wrócił ze słodyczami, piwem i butelką wódki, która jak twierdzi była tylko do zabawy. Zrobiliśmy stół szwedzki, na którym było dużo chipsów, rzelek, ciastek i picia. O 20 przybyli goście. Wszyscy się poznaliśmy i rozmawialiśmy trochę pijąc piwo, niestety Liam nie pozwolił mi na za wiele, bo jest nadopiekuńczym bratem i twierdząc, że jestem za młoda zakazał m ipicia więcej niż dóch piw. Postanowilimy zagrać w twistera i wygrała Danielle. Potem Niall wpadł na cudowny pomysł zagrania w prawdę lub wyzwanie a ten, kto nie odpowie lub nie zrobi zadania musi wypić trzy łyki wódki. Usiedliśmy w kółku, pierwszy kręcił Harry i wylosował Nialla.
-Prawda- powiedział blondyn.
-Kogo z nas tu obecnych zabrałbyś na romantyczną kolację przy świecach?
-ciebie- zachichotał bondyn i zakręcił butelką, wypadło na mnie.
-Zadanie- poprosiłam gdyż wolałam nie odpowiadać na kłopotliwe pytania Nialla.
-Pocałuj Zayna.. z języczkiem- wypalił a ja nie wiedziałam co zrobić, chcialam sięgnć po wódke ale skarcił mnei wzrokiem Liam.
-Ale to nic nie znaczy- zaśmiałam się i podeszłam do Zayna- Wszystkich was kocham tak samo- powiedziałam i pocałowałam chłopaka, w sumie to on przejął inicjatywe bo wepchnął do moich ust swó język i zaczął wyczyniać niesamowite rzeczy trzymajac mnie w talji, nyłam pod wrażeniem jego umiejętności bo całował nieziemsko. Wokół było słychać głębokie " Uuuu...". Kiedy sie od siebie oderwaliśmy Zayn jęknął w geście zachwytu. Wrócilam na swoje miejsce i zakręciłam butelką, wypadło na jakąś koleżanke Harryego.
-Prawda- wybrała rudowłosa.
-Hm.. Całowałaś się kiedyś z Harrym?-zapytałam. Dziewczyna zaśmiała się.
-Tak-padła odpowiedź. Potem Zayn poszedł do kuchni po piwo bo się skończyło i poprosił mnie o pomoc.
Poszłam za nim w stronę kuchni ale chłopak wziął z tamtąd jedynie miske popcornu i pociągnął mnie na piętro a potam na strych.
-Gdzie idziemy?-zapytałam kiedy weszliśmy w ciemności strychu. Zayn zamiast odpowiedzieć otworzył klape na suficie, z której było widać rozgwieżdzne niebo. Po drabinie weszliśmy na dach. Uciedliśmy obok siebie pomiędzy dwiema "wierzyczkami".
-Ale pięknie-wyszeptałam.
-Wiem, dlatego cię tu przyprowadziłem.
-Dzięi, bo trochę miałam już dość- uśmiechnęłam się.
Chłopak nie mówiąc nic nachylił się nade mną i mnie pocałował.
Dłuższe pisz te rozdziały ;p
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy xd
faajne ;D
OdpowiedzUsuńZajebiste, kochana. ♥ Zakochałam się w twoim blogu, dosłownie. ;****
OdpowiedzUsuńCiekawie. Obserwuję i czekam na następny a i zapraszam do mnie: http://zyjpoprostuzyj.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńBoskieeeeeee ! ♥
OdpowiedzUsuń