piątek, 27 kwietnia 2012

#4...Chcę Ciebie

Obudziłam isę około 8 trochę rozkojarzona.
-Całowałaś się z Zaynem Malikiem Emily- powiedziałam do siebie- No to pięknie. Nie mogłam uwierzyć, że byłam tak blisko  z najbardziej porządanym chłopakiem na świecie. Energia mnie rozpierała, nie mogłam wytrzymać i zaczęłam skakać po łóżku i krzyczeć w myślach, musiało to wyglądać przekomicznie no ale co, jak wczorajeszego wieczora pocałowało mnie takie ciacho jak Zayn Malik? Pijany Zayn Malik... I w tym momencie moja radość zniknęła by mógł przysłonić ją smutek.
-No właśnie Zayn trochę wczoraj wypił, pwnie nic nie pamięta albo myślał, że jestem kimś innym?-zapytałam siebie w myślach opadając bezwładnie na łóżko, czułam jak moje oczy przysłania cienka warstwa wody.. tak zaczęłam płakać.
-Ej, Emili!-wrzasnęłam na siebie znowu podświadomie- Nie załamuj się przecież podobno ludzie pod wpływem nabieraja odwagi żeby wyznać komuś co tak na prawdę do niego czują... No nic.. Pożyjemy- zobaczymy- powiedziałam już tym razem cichym szeptem i poszłam do łazienki. Wzięłam relaksującą i bardzo długą kąpiel. Starałam się nie myśleć o Zaynie, zastanawiałam się nad moją przysłością bo nie miałam na nią rzednego planu, kiedy w glowie miałam totalną pustkę i nie widziałam siebie w niczym konkretnym wyszłam z wanny, okryłam się ręcznikiem i poszłam do garderoby, wzięłam z niej bieliznę, kremową sukienkę bez ramiączek przepasaną czarną wstąrzką z kokardą pod biustem oraz baleriny pod kolor i  moją ulubioną bransoletkę. Poszłam do łazienki, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się. Poszłam do kuchni lecz nikogo tam nie zastałam. No tak, chłopcy pewnie jeszcze śpią- pomyślałam i głośno westchnęłam. Postanowiłam zrobić im śniadanie. Wyjęłam z lodówki jajka, kiełbaskę orazcebulę z szafki. Wlałam na patelnię olej, pokroiłam cebulę i zaczęłam ją podsmarzać, potem dodałam mięso i zajęłam się jajkami. Wbiłam je do miski, wlałam mleko tak jak nauczyła mnie mama, sól, pieprz i  dokładnie ubiłam je widelcem. Kiedy cebula i kiełbasa były juz dostatecznie podsmarzone, wlałam na patelnię jajka i zrobiłam jajecznicę, kiedy ta była gotowa posiekałam szczypiorek i wyjęłam chleb, ustawiłam wszystko na stole razem z talerzami, sztućcami i pomidorami na kanapki krzyknęłam na cały dom:
-Śniadanie na stole!- po 2 minutach zbiegli do kuchni wszyscy w samych spodenkach witając mnie z uśmiechem.
-Ej,ej !-nabrałam podejrzeń bo chłopacy dziwnie się na mnie gapili- Co jest? A tak w ogóle to gdzie jest Zayn?-zapytałam a w odpowiedzi wszyscy wybuchli śmiechem.
-Tu jestem- poczułam szept nad lewm uchem i delikatnego całusa w szyję, zadrżałam i odwróciłam się, za mną stał Zayn z bukietem róż, które od razu mi podarował.
-Piękne kwiaty dla pięknej kobiety- uśniechnął sie całując mnie w rękę. Poczułam, że on może jednak pamięta to, co sie wczoraj stało, byłam tak szczęśliwa, że rzuciłam mu się na szyję.
-Dziękuję- wyszeptałam mu do ucha swoim najmiękkszym głosem jaki miałam w zanadrzu- A teraz siadaj do stołu bo ci wszystko zjedzą- odeszłam od chłopaka i poszłam wstawić kwiaty do wazonu. Podczas tej czynności byłam tak  szczęśliwa i mile zaskoczona zarazem iż myślałam, że serce podskoczy mi zaraz do gardła. Kiedy kwiaty stały już na oknie usiadłam obok chłopaków i nałożyłam sobie trochę jajecznic, zjedliśmy w ciszy bo wszyscy byli zapewne głodni jak wilki po ostatnim wieczorze. Po śniadaniu  Louis i Liam  posprzątali a my poszliśmy do sklepu po zapas rzelek bo zaplanowaliśmy sobie dzień lenia i zamierzaliśmy przesiedzieć go przed tv. Weszliśmy do supermarketu i wzięliśmy wózek. Udaliśmy się na dział ze słodyczami a raczej do Niall nas prowadził bo szedł przodem dumny jak paw.  Louis wziął pięć paczek rzelków w kształcie marchewek, Liam postawił na ilość i wrzucił do wózka spore pudełko, Niall gdzieś zniknął i po chwili pojawił się z kilkoma pudełkami lodów a Harry przyniósł czekoladę. Zayn pchał wózek, do którego mnie oczywiście wsadził mimo moich protestów i siedziałam tam w stosie słodyczy, mój romantyk, w którego oczach się zatopiłam zaczął sie wygłupiać i biegać z wózkiem. Ja śmiałam się razem  z resztą. PO wzięciu napoi poszliśmy do kasy, ale najpierw zarządałam od Malika  uwolnienia mnie z wózka.
-A co ja za to dostane?-zapytał z wielkim bananem na twarzy.
-No a co byś chciał?-zapytałam z nadzieją, kórą pewnie było widać w moich oczach, nie no cudownie... moje serce rwało się aż do serca przystojneo i czarujacego chłopaka.
-Hm.. -zastanowił się przez chwilę muzułmanin- A no taką jedną rzecz- uśmiechnął sie czarująco, nie miałam pjęcia o co mu chodziło ale wiedziałam, że to będzie coś Ale obiecaj, że się zgodzisz- uśmiechnął się patrząc w moje oczy.
-No dobrze, obiecuję a teraz mnie stąd wyciągnij -zrobiłam minkę małego szczeniaczka, Zayn wyciągnął mnie z mojego środka transportu, lecz namiast mnie postawił zaniósł trochę dalej od kas i dopiero wtedy wyswobodził z objęć, a tak bardzo pragnęłam zostać w nich na zawsze.
-No to co mam ci dać?-zaśmiałam się bo to brzmiało conajmniej głupio, ale Zaynowi nie było wcale do śmiechu. Spojrzał mi głęboko w oczy zamilkłam i uczyniłam to samo.
-Chcę Ciebie- wyszeptał tak, że tylko ja to mogłam usłyszeć po czym mnie pocałował, było nieziemsko, czułam jak buchała we mnie miłość, pragnęłam by ta chwila trwała wiecznie lecz przerwał nam ją  donośny śmiech chłopców....

3 komentarze:

  1. Kocham to!!!!!!!!! ;*** Laska, jesteś niesamowita! <333 Już ci to mówiłam, ale będę powtarzała za każdym razem! ;*** Awesome story! <333

    OdpowiedzUsuń
  2. dobry rodział, dobry romantyczny Zayn i ogólnie dobre opowiadanie. oby tak dalej. powodzenia :*
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog ;) Będę czytać. ^^

    OdpowiedzUsuń